sobota, 21 lutego 2009

Magiczne słowo.

Czaruję się, że są jeszcze ferie, więc olewam obowiązki, czytam, szyję do nocy (irytując przy tym zapewne moją disko-sąsiadkę, która w ramach rewanżu budzi mnie o 9.30 nową dziesiątką hitów radia Eska), smarkam sobie donośnie i maluje usta czerwoną szminką.
Oraz słucham Caravan Palace wygranego od ukochanego radia PIN. Dzięki retro-swingowym kawałkom wpadam na pomysł jak ubarwić sobie wieczór spędzony z przymusu z Antoniną. A Antonina będzie fotografem. Ot co. Więc drzyjcie przeciwnicy alternatywnych sesji zdjęciowych w bajecznych ciuchach ze szmateksu.

Jak narazie magiczne słowo na dziś, to LENISTWO.

3 komentarze:

lady aldonna pisze...

ooo, zgadzamy się w "czytam", "szyję do nocy" i "maluję usta czerwoną szminką" :D

usiłuję uszyć sobie sukienkę, i już ma kształt, marszczenia i zaszewki, ale co z tego, skoro strona, na której jest suwak [lewa, pod rękawem", zmienia kształt średnio co dwa dni :/ cienko widzę - ale mam nadzieję, że Tobie idzie lepiej, cokolwiek robisz :)

Pasqui pisze...

Ja wychodzę z założenia, że nie dam rady uszyć sukienki od zera, więc kupuję materiał "przerobowy" w postaci równej spódnicy, lub koszuli w rozmiarze 52- oszczędzam sobie upierdliwej roboty z obszywaniem itd. Efekty bywają różne, ale don't worry- w końcu osiągniemy ideał:D

Krzysztof pisze...

Krejze byczys.